Sylwetki stypendystów - absolwentów dziennikarstwa

Ruszyła kolejna, dwunasta edycja konkursu o indeks im. bpa Jana Chrapka. W ciągu jedenastu lat ponad 100 maturzystów otrzymało szansę studiowania na najlepszych, polskich uczelniach. Laureaci poprzednich edycji: Magda Bigaj, Sylwia Krasnodębska i Michał Ziółkowski opowiedzieli o swoich młodzieńczych planach, marzeniach i studenckich początkach. 

 

Magda Bigaj jest laureatką drugiej edycji konkursu. Pochodzi ze Sławkowa, miasteczka w Zagłębiu Śląsko-Dąbrowskim. Od zawsze chciała studiować dziennikarstwo, więc kiedy usłyszała o konkursie, nie wahała się ani chwili: Magdalena Bigaj

- Akurat miałam świeżo skończony reportaż, który mogłam wysłać na konkurs. Nie skupiałam się wtedy na samym wygraniu indeksu, ale na wygraniu konkursu po prostu. To była pierwsza taka możliwość, by poddać swoją dotychczasową pracę ocenie tak zacnego grona profesjonalistów.

Stawka toczyła się o indeks na wymarzone studia.

- Marzyłam o dziennikarstwie, ale w najśmielszych marzeniach nie na Uniwersytecie Warszawskim. Warszawa jako zagłębie medialne jest idealna dla przyszłego dziennikarza, ale jawiła się jako odległe, drogie i niedostępne miasto. Nawet nie brałam pod uwagę studiów na UW. Do dzisiaj doskonale pamiętam to uczucie, gdy odebrałam telefon od Ani Pietrzak, która powiedziała ,,Zapraszamy Cię na studia dzienne do Warszawy.”

 I rozpoczęły się zmiany – przeprowadzka, nowe miasto, nowi ludzie, uczelnia…  

- Pamiętam, że byłam bardzo podekscytowana zmianami, na dodatek Fundacja tak szybko nas "wchłonęła", że nie towarzyszył mi żaden strach. ,,Chrapków" było wtedy mało, może z 5-6 osób. Spędzaliśmy wolny czas w FDNT, atmosfera była rodzinna. Pierwsze trzy lata studiów byłam z Fundacją bardzo mocno związana, wspaniale wspominam ten czas.

 Dzisiaj Magda łączy pracę zawodową z rolą matki. Prywatnie jest mamą dwuletniej Marysi, a  zawodowo od 2006 roku jest związana z branżą mediów internetowych, przede wszystkim z portalem Gazeta.pl. Obecnie jest  szefem biznesu VOD (video on demand) w Agorze S.A. i zajmuje się mediami od strony ich tworzenia i zarządzania.

Indeks na studia i stypendium to nie tylko furtki do kariery zawodowej. To możliwość spotkania ludzi o podobnych poglądach, pasjach i marzeniach.

-Z perspektywy dekady nadrzędną wartość stypendium widzę w wejściu w środowisko Fundacji, które w pewnym sensie przejęło wówczas rolę rodziny, mentora i przeprowadziło mnie przez okres dojrzewania do dorosłego, samodzielnego życia, szukania swojego powołania, kształtowania charakteru. Stypendium podarowało mi też cudownych ludzi i zaowocowało dwiema dojrzałymi przyjaźniami. To jest dla mnie największa wartość.


Sylwia Krasnodebska

Sylwia Krasnodębska pochodzi z uroczej wsi Plemięta niedaleko Grudziądza. W trakcie nauki w Liceum Ekonomicznym w Grudziądzu pracowała w miejscowym radiu. W ten sposób realizowała swoje dwie największe pasje -  naukę matematyki i pracę w radiu. Tak naprawdę marzyłam o studiowaniu matematyki, ale wygrana doprowadziła do radosnych zawrotów głowy. Bez względu na ukończone studia chciałam być dziennikarką. Wygrana w konkursie ułatwiła wybór życiowej drogi.

W trakcie studiów bardzo ważne dla Sylwii było wsparcie Fundacji. Nowi ludzie, wielkie miasto, NIKOGO znajomego. NIKOGO. Fundacja naturalnie stała się drugim domem. Ze studiów dziennikarskich Sylwia najlepiej wspomina Laboratorium Reportażu. Polecam! Reportażu radiowego uczyła mnie Janina Jankowska, a pisania wybitny pisarz Marek Nowakowski. Były też próby pisania scenariuszy do spektakli teatralnych. Laboratorium Reportażu  to znakomita specjalizacja. Podczas studiów pracowała cały czas w mediach, m.in. w ,,Panoramie” i w programie ,,Warto Rozmawiać” – początkowo jako reporterka, potem jako kierownik produkcji i sekretarz redakcji. Po skończeniu studiów Sylwia wyszła za mąż.  Kiedy urodziła dziecko, postanowiła na jakiś czas zrezygnować z pracy, by móc w pełni cieszyć się tym, co – jak sama przyznała - jest dla niej najważniejsze. W tej chwili pracuje w dziale kultura w Gazecie Polskiej Codziennie. Piszę recenzje filmowe, przeprowadzam wywiady z ludźmi kultury, próbuję propagować naszą kulturę źródłową i to, co jest w niej najcenniejsze. Patrzę też na ręce urzędników Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego  oraz podlegających mu instytucji, które wspierają finansowo nie zawsze godne takiego wparcia projekty. Marzę o tym, by zostać krytykiem filmowym. Piszę coraz więcej recenzji. Uczę się tego zachłannie.

 Na pytanie, dlaczego warto wziąć udział w konkursie, odpowiedziała - Z dwóch powodów. Po pierwsze to ogromna szansa na rozwijanie talentów. Po drugie Fundacja stawia też na formację. Organizuje obozy, podczas których stypendyści zbliżają się do siebie i Boga. To niezwykle ważne doświadczenie w nowym etapie życia, który rozpoczyna się na studiach.



Michał Ziółkowski wygrał indeks na dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim w 2006 roku. Pochodzi z Józefowa koło Przedborza, małej wsi w województwie łódzkim. Już w gimnazjum interesował się mediami. Oprócz samej możliwości studiowania na wymarzonej uczelni oraz stypendium, które znacznie ułatwiało start w wielkim mieście, konkurs dawał okazję do sprawdzenia siebie i był ogromnym wyzwaniem. Odezwała się we mnie wojownicza natura – dostać się na studia tradycyjną drogą, a wygrać indeks w konkursie to jednak spora różnica. W konkursie podobało mi się to, że moja praca - reportaż na temat twórcy przedborskiego muzeum, poety - została oceniona przez członków Komisji Konkursowej, którzy pracują w mediach na co Michal Ziolkowskidzień.

Samo napisanie pracy nie wystarczy, by wygrać indeks. To w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej Komisja Konkursowa wyłania najlepszych. To był ogromny stres! Może nawet większy niż na matura. – wspomina Michał -  Nocowaliśmy w hostelu na Tamce. Rozmawialiśmy do późna i staraliśmy wyobrazić sobie, jak będzie przebiegała rozmowa kwalifikacyjna. Następnego dnia najgorzej było oczekiwać pod drzwiami pokoju, w którym obradowała Komisja. Krótkie chwile zamieniały się w długie godziny. To wtedy zawiązywały się pierwsze przyjaźnie. Laureaci Konkursu docenili ich wartość po przyjeździe na studia. Dzięki nim nie byłem osamotniony. Wiedziałem, do kogo mogę się odezwać, żeby o coś zapytać czy pożyczyć coś na pierwszą akademicką kolację.

Na studiach narodziło się zamiłowanie  do fotografii, która w tej chwili najbardziej zajmuje Michała. Stypendium bardzo pomogło mi w rozwoju tej pasji, która jest kosztowna – zwłaszcza kiedy myślimy o fotografii reporterskiej. Nie wiem, czy zdecydowałbym się rozwijać w tym kierunku, gdyby moje możliwości finansowe były skromniejsze. Obecnie Michał pracuje jako dziennikarz, fotoreporter i redaktor serwisu internetowego w tygodniku diecezji warszawsko-praskiej ,,Idziemy”.

 

Już w październiku bieżącego roku do grona ,,Chrapków” dołączą kolejni absolwenci liceum. Trzymamy za Was kciuki!  

 

Magda Bigaj

Sylwia Krasnodębska

Michał Ziółkowski

wysłuchała Anna Niemyjska / FDNT